Odwiedziło nas z Francji Brykusiowo i w ramach zagramanicznych giftów Pani Brykusiowa przywiozła mi dwa motki pięknej włóczki typu tweed, szarej i brązowej, z farfoclami w tej tonacji. Zakochałam się w misiach z takiej włóczki jak tylko zobaczyłam je w internecie, a teraz kocham i tę włóczkę.
Ledwo wytrzymałam godzinę żeby nie złapać za szydełko, a jak w końcu się poddałam, w ekspresowym tempie rozpracowałam całego misia, a zaraz po nim drugiego... Ostatnim razem tak szybko wyprodukowany przeze mnie miś powstał dobrych kilka miesięcy temu, a tutaj tylko w trakcie świąt te dwa i dokończenie kilku innych...
Wiosna przyniosła ze sobą słonko, ciepło, ale także inspirację i motywację. No zobaczcie tylko!
Zamawiam pół walizki tej włóczki z każdej Brykusiowej podróży do Polski ! U nas nie ma takiego fajnego sklepu jak Zeeman :(
A odnośnie wyzwania #52projekty2015, jestem raptem miesiąc w plecy... nadrobimy!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś siedzący. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś siedzący. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 kwietnia 2015
piątek, 17 kwietnia 2015
Miś Fiolecik #9/52
Do wyprostowanych misiów z krągłymi bioderkami i Kwiatuszka z kwiatowymi łatkami, dołączył mały Fiolecik, również inspirowany pracami Lilleliis.
Odmiennie od swojego kwiecistego brata, Fiolecik ma wielkie stopy, ale nie po to, żeby twardo na nich stać, bo misio zmontowany jest w pozycji siedzącej.
Odmiennie od swojego kwiecistego brata, Fiolecik ma wielkie stopy, ale nie po to, żeby twardo na nich stać, bo misio zmontowany jest w pozycji siedzącej.
Jak widać z numeracji moich postów, nadal pracuję zmotywowana wyzwaniem 52 projekty w 2015 roku, aczkolwiek jestem parę tygodni do tyłu i widać, że muszę nadgonić :P Na szczęście mam na tę okazję zaplecze w postaci przytulaków i nie tylko, które wydziergane już są, ale długo nie mogły doczekać się zszycia - o ile szydełko mogłabym trzymać w ręku w dzień i w nocy, to już igła nie jest moim ulubionym narzędziem pracy. Kolejna sprawa, że mam opóźnienie z zamieszczaniem postów, ale kto mnie zna, ten wie, że systematyczność nie jest moją mocną stroną :) Natomiast dzierganie przytulaków - owszem!
piątek, 6 marca 2015
Kwiatuszek #6/52
Znowu chyba jestem oszukańcem, bo ani poducha jeszcze nie nadaje się do przytulania, ani sweter się nie skończył.
Narodziło się za to kilka nowych maskotek, nowe (okazyjne oczywiście!) zakupy włóczkowe i nowe rozgrzebane projekty (ach te kocyki... <3)
Wstrzymywałam się ze świeżymi publikacjami żeby dotrzymać słowa, ale już nie mogę wytrzymać!
Zacznę od końca, czyli od "najświeższego" misia który wyszedł spod mojego szydełka. Nie zdążyłam jeszcze posprzątać bałaganu jaki zrobiłam przy dokańczaniu i doszywaniu go do końca, jak pojechał już do Radomia. I wcale się nie dziwię, bo jest najprzepiękniejszy! :)
Historia tego misia zaczyna się od tego, jak zakochałam się w maskotkach Lilleliis. Jednak po ostatnich zakupach włóczkowych i innych nie mogłam już sobie pozwolić na zakup wzoru, więc misie Lilleliis pozostają inspiracją dla powstania mojego Kwiatuszka.
Ma 15cm wzrostu, jest mięciutki i totalnie do zakochania się od pierwszego wejrzenia. Smutny kolor włóczki został złamany przez kwiatuszkowe łatki, których przyszycie było dla mnie prawdziwym dramatem i zajęło chyba z pół dnia. Serio, mogę szydełkować dzień i noc, ale jak przychodzi do szycia to już całkiem inna historia :P
Narodziło się za to kilka nowych maskotek, nowe (okazyjne oczywiście!) zakupy włóczkowe i nowe rozgrzebane projekty (ach te kocyki... <3)
Wstrzymywałam się ze świeżymi publikacjami żeby dotrzymać słowa, ale już nie mogę wytrzymać!
Zacznę od końca, czyli od "najświeższego" misia który wyszedł spod mojego szydełka. Nie zdążyłam jeszcze posprzątać bałaganu jaki zrobiłam przy dokańczaniu i doszywaniu go do końca, jak pojechał już do Radomia. I wcale się nie dziwię, bo jest najprzepiękniejszy! :)
Ma 15cm wzrostu, jest mięciutki i totalnie do zakochania się od pierwszego wejrzenia. Smutny kolor włóczki został złamany przez kwiatuszkowe łatki, których przyszycie było dla mnie prawdziwym dramatem i zajęło chyba z pół dnia. Serio, mogę szydełkować dzień i noc, ale jak przychodzi do szycia to już całkiem inna historia :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)






